05 lutego 2012

Jasno i wyraźnie.

Kiedyś prawie dawno, kilka lat temu, pisząc mój pierwszy blog, jako myśl przewodnią, credo tych pierwszych kroków w internecie przyjęłam tekst „Desideraty”. Chciałam wtedy całą sobą, żeby moje życie układało się tak pięknie, jak to, co ktoś zawarł w tym właśnie przesłaniu. Stało się to jak modlitwa, jak słowa do Boga – tak mnie prowadź!
Teraz, po latach, kiedy tamten blog już dawno, powodowany panicznym strachem przestał istnieć, odkrywam ze zdumieniem, że jednak cały czas słowa Desideraty są moim życiowym mottem, a wszystko bardzo powoli, ale nieustannie wypełnia się i jest coraz bliższe tej mojej własnej matrycy serca.
Ciekawe jest to, że dopiero teraz, pisząc o tym, odkrywam kolejny wątek prawdy o sobie samej. Podoba mi się to, co odkrywam i chcę bardzo, bardzo nieść to w świat. Więc tak robię.
Lubię ludzi zakręconych pozytywnie, bo tak się teraz wewnątrz siebie czuję. Chcę emanować na otoczenie tym, co we mnie najlepsze i dawać radość, powodować uśmiech, rozśmieszać do łez. Ale nie tylko. Chcę potrafić wzruszać, powodować zastanowienie się nad tym, co dociera każdego dnia z zewnątrz do naszych wnętrz i czy to jest to, o co w tym życiu nam chodzi, czego potrzebujemy, na co się zgadzamy, a co już czas odrzucić, zostawić za sobą. To nie są proste wybory.
Chcę potrafić przekazać wyraźnie to wszystko, co widzę jasno, bez strachu o to, że ktoś mnie nie zrozumie, pojmie inaczej. Wiem, że mi się to uda, bo wierzę!
I to w tym momencie wszystko :)




A ta wiosna? Ku pokrzepieniu serc :) bo... znów przyjdzie maj!