..i smutek, widzący brak równowagi na wadze życia.. znów..
Popatrz - wszystkiego wokół, co materialne i co duchowe, jest nadmiar, który już nie wie, do jakiej dziupli się schować, żeby przespać kilka lat i zim i które okno otworzyć, żeby obudzić się nowym człowiekiem - pełnym pokoju, nie wymagającym, zwyczajnym. Znającym siebie i swoje potrzeby i... nie dającym sobie wmówić, że jest inaczej.
Ja nie wiem lepiej, niż Ty, czego tak na prawdę potrzebujesz i co Cię uszczęśliwia. I Ty nie wiesz lepiej, niż ja, czego potrzebuję i co czuję. Dla tej prawdy o nas potrzebny jest wzajemny szacunek, chęć zrozumienia, spokojna rozmowa, a nie wbicie w kogoś swoich przekonań, które mogą najbliższą osobę ukrzyżować - bo to byłaby recydywa, bo to już było..
Nadmiar towarów, na które nie ma aż tylu chętnych. Nadmiar usług, które nie są konieczne i niezbędne. Nadmiar reklamy, która wmawia, że to wszystko jest nam potrzebne.
Jedna, wielka ściema!
I światli ekonomiści chcą jeszcze więcej dodrukować tej ściemy - pieniędzy, żeby wydawało się, że wszystko wróciło do normy. A guzik!
Można by w ekonomii wykonać jeden ruch na szachownicy życia miliardów ludzi. Nie dodawać już nic, nie dodrukować, lecz odjąć, umorzyć. Westchnienie ulgi i wdzięczność tych miliardów istnień, które nie wiedzą co dalej - wyobrażasz sobie ogrom dobra, spływającego na Ziemię?
Nadmiar duchowości, obracającej się w materializm, też jest widoczny. W sprzedawaniu tego, co wcześniej było tylko święte, osobiste i intymne, zatraciliśmy umiar. O tym trzeba powiedzieć, żeby zobaczyć jak bardzo idziemy na skróty i jak wyśmiewana jest i nie rozumiana szukająca prawdy istota, zawarta w Tobie i we mnie. Jesteś biedna/y, jeśli otwierając serce, wyłączasz rozum i dajesz się omotać.
Droga do rozumu jest w każdym z nas, ale nie prowadzi ona w Tobie i we mnie żadną z obwodnic, tylko prosto przez serce. Czucie i wiara powinny przemawiać głosem mądrości i roztropności, by dotrzeć do każdego człowieka i każdemu chcieć pomóc za tak zwany "frajer", za nic. No dobrze - za uśmiech sympatii :)
Jak często słyszę, stwierdzenie - bo ty jesteś frajerka. :))) Jestem! ..i nawet całkiem wspaniale się z tym czuję, aaach jak fajnie! Chciałabym żeby nas było więcej, bo jesteśmy :) chociaż to takie niemodne, dziwne, starodawne... jesteśmy!
Oczy szeroko zamknięte? ...eeech, to już nie nasza bajka - frajerzy widzą ciągle dalej i jeszcze więcej...
Popatrz - wszystkiego wokół, co materialne i co duchowe, jest nadmiar, który już nie wie, do jakiej dziupli się schować, żeby przespać kilka lat i zim i które okno otworzyć, żeby obudzić się nowym człowiekiem - pełnym pokoju, nie wymagającym, zwyczajnym. Znającym siebie i swoje potrzeby i... nie dającym sobie wmówić, że jest inaczej.
Ja nie wiem lepiej, niż Ty, czego tak na prawdę potrzebujesz i co Cię uszczęśliwia. I Ty nie wiesz lepiej, niż ja, czego potrzebuję i co czuję. Dla tej prawdy o nas potrzebny jest wzajemny szacunek, chęć zrozumienia, spokojna rozmowa, a nie wbicie w kogoś swoich przekonań, które mogą najbliższą osobę ukrzyżować - bo to byłaby recydywa, bo to już było..
Nadmiar towarów, na które nie ma aż tylu chętnych. Nadmiar usług, które nie są konieczne i niezbędne. Nadmiar reklamy, która wmawia, że to wszystko jest nam potrzebne.
Jedna, wielka ściema!
I światli ekonomiści chcą jeszcze więcej dodrukować tej ściemy - pieniędzy, żeby wydawało się, że wszystko wróciło do normy. A guzik!
Można by w ekonomii wykonać jeden ruch na szachownicy życia miliardów ludzi. Nie dodawać już nic, nie dodrukować, lecz odjąć, umorzyć. Westchnienie ulgi i wdzięczność tych miliardów istnień, które nie wiedzą co dalej - wyobrażasz sobie ogrom dobra, spływającego na Ziemię?
Nadmiar duchowości, obracającej się w materializm, też jest widoczny. W sprzedawaniu tego, co wcześniej było tylko święte, osobiste i intymne, zatraciliśmy umiar. O tym trzeba powiedzieć, żeby zobaczyć jak bardzo idziemy na skróty i jak wyśmiewana jest i nie rozumiana szukająca prawdy istota, zawarta w Tobie i we mnie. Jesteś biedna/y, jeśli otwierając serce, wyłączasz rozum i dajesz się omotać.
Droga do rozumu jest w każdym z nas, ale nie prowadzi ona w Tobie i we mnie żadną z obwodnic, tylko prosto przez serce. Czucie i wiara powinny przemawiać głosem mądrości i roztropności, by dotrzeć do każdego człowieka i każdemu chcieć pomóc za tak zwany "frajer", za nic. No dobrze - za uśmiech sympatii :)
Jak często słyszę, stwierdzenie - bo ty jesteś frajerka. :))) Jestem! ..i nawet całkiem wspaniale się z tym czuję, aaach jak fajnie! Chciałabym żeby nas było więcej, bo jesteśmy :) chociaż to takie niemodne, dziwne, starodawne... jesteśmy!
Oczy szeroko zamknięte? ...eeech, to już nie nasza bajka - frajerzy widzą ciągle dalej i jeszcze więcej...