..że cały świat nie zmieni się nagle w krainę z marzeń, chociaż widzę wokół piękną odmianę, dorastanie..
zaczęłam tą drogę od siebie, przy okazji ucierpieli chyba najbardziej bliscy sercu, wyjątkowi ludzie, którzy mnie tworzyli i tworzą cały czas.
..jestem im wdzięczna, ach już wiem jak :) jak wdzięczna jestem Bogu za dzieło stworzenia, a przedtem za marzenia.. marzyło mu się o tym, by przestać być samotnym i wymyślił sobie Ciebie i mnie i nas i dał nam ziemię.. czas wzrastania! .. i siebie wzajemnie..
.. nie po to dał nam ziemię, żebyśmy ją skopali, zatruli i odlecieli w inne światy.. dał nam ją po to, żebyśmy zadbali o jej piękno, ale najpierw żebyśmy to całe jej piękno odkryli, zobaczyli jaki jest ten nasz świat i jeszcze żebyśmy uwierzyli w miłość i dobro i poszli za głosem serca.. wszyscy razem i każde osobno ;) obiecuję, że to jest takie normalne jak my.. jak ja i jak Ty..
.. cudownie jest potrafić latać :) można poznać inne światy, doznać rozmaitości, które traktowane jako doświadczenia dają nam naukę, żeby wracając do się oddzielić to, co dobre od tego, co troszkę mniej ;)
.. krzyż - był takim doświadczeniem cierpienia, przerodzonego w miłość.. dotąd doświadczasz cierpienia, dopóki nie zadecydujesz, że czas się z nim rozstać, dopóki nie uwierzysz w Zmartwychwstanie.. najpierw Chrystusa, następnie w swoje własne.. krzyż staje się coraz jaśniejszy, przezroczysty.. bo jak długo może istnieć drewniany symbol cierpienia bez umiłowania śmierci?
.. przestałam czcić śmierć, zaczęłam kochać życie.. przestałam czcić rozstania ;) ..kocham spotkania! Dotknął mnie Bóg..
:) to cud? nieeeee, to normalne!
Miłego w pokoju wieczoru :))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz