Już od dłuższego czasu chcę napisać o pięknym stanie ducha, kiedy przebaczeniem, rozplątywaniem węzłów w nas samych, nasze życie robi się harmonijne, lekkie, posprzątane.. i nie mogę.
Jak pisać o czymś, co cały czas jeszcze przede mną? Myślałam, że przebaczyłam, że już dawno mam to w sobie poukładane, że ten demon już jest ugłaskany i.. prawie kochany.. e tam! nie jest! On cały czas we mnie siedzi i nie daje się ani wygnać, ani polubić.
Cały czas - kilkadzieści już lat czuję jego obrzydliwą obecność. Wraca..
Może pomoc właśnie nadchodzi? ..nie wiem.. ale kiedy sama lub z pomocą już sobie z nim dam radę, chętnie o tym napiszę, żeby innym było łatwiej zgładzić swego wewnętrznego potwora lub swoją wewnętrzną jędzę, które to demony nie pozwalają żyć na prawdę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz