..my, ludzie posiadamy w swoich skarbczykach wspomnień prawdziwe perełki..
..a to jest jedna z ostatnio zasłyszanych..
Pewna kobieta z racji swoich licznych, pobranych schorzeń znalazła się w szpitalu..
Lekarz nie spytał jej - "co Pani jest?" tylko badał.
Pewnego dnia kobieta zwołała całą rodzinę w ściśle określonym celu - ostatniego pożegnania! Poprosiła też o przyniesienie świecy gromnicznej. Coś przeczuwała?
Kiedy rodzina zebrała się przy jej łożu, a kobieta do każdego powiedziała już swoje pożegnalne słowo, ostatnią rzeczą o jaką poprosiła było zapalenie świecy.
Ujrzawszy jej płomień, kobieta wzięła głęboki oddech i chrapliwie wypuściła z siebie powietrze.
Nastała cisza, kobieta przestała oddychać, a rodzina zaczęła lamentować, prawie wszyscy płakali.. Ktoś przytomniejszy zawołał, że może lekarz pomoże, pielęgniarki.. wciskano dzwonki przy łóżku, ktoś wybiegł szukać pomocy..
Wszedł lekarz z pytaniem - "Co się dzieje?, skąd ten hałas, szum?".
Jako że w tej chwili nie było już "zmiłuj się", bo nastała chwila szczerości, kobieta otworzyła oczy, rodzina je wybałuszyła w niemym zadziwieniu.. a kobieta wyrzekła proste słowa:
"Panie doktorze, nic się nie stało.. Ja tylko byłam ciekawa.. Chciałam się przekonać, czy mnie na prawdę kochają, czy tylko udają.."
I tym optymistycznym akcentem zaczynamy Nowy Rok 2012 :)))
p.s.
czy mnie na prawdę kocha, czy udaje?.. człowiek - moja miłość!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz