06 czerwca 2013

Życie od nowa...

... rodzą się we mnie myśli, które  może już ktoś wcześniej nam sobą wmyślił...

Najważniejsza od jakiegoś czasu, to myśl o wyjątkowości życia, jego niepowtarzalności.
Odkąd bardzo mało "ładuję" swój akumulator odbioru słów, myśli, przeżyć innych ludzi w postaci oglądania i przeżywania seriali, czytania wszystkiego, co się trafi, brania do siebie każdego przesłania skądinąd, jestem w lepszym kontakcie z własnym sercem, a więc ze światem realnym dla mnie...
Ale też jestem w lepszym kontakcie z rodziną, ze spotykanym po drodze zwyczajnie nadzwyczajnym każdym człowiekiem, z jego wstydem i jego pokorą, z jego wywyższaniem się nad innych i z jego jedynością w pogubieniu się wobec lawiny, tornada, potopu nadmiaru niepotrzebnych informacji, słów.
Jestem w cudownym kontakcie z miłością mojego życia, jedyną, której głos dotarł do mnie po... wielu latach, chociaż tak długo wołał. Czasem trzeba odejść, by się znaleźć :) Czasem okazuje się, że to odnalezienie nie jest łatwe i proste, bo bazujemy na zgliszczach starych przekonań, ale przecież wszystko jeszcze przed nami, bo idziemy dalej. Pewne "rzeczy pierwsze" warto przemyśleć, żeby nie popełniać błędów pokoleń, które były i do tu i teraz nas zaprowadziły.
Piękne jest, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, przed czyim sercem chcemy przyklęknąć, żeby podziękować za to, że było, jest i będzie... z kim się chcemy spotkać, żeby pomilczeć... z kim nie musimy się spotykać, żeby pogadać... na kogo warto było bardzo długo czekać, żeby iść razem... to milcząc, to rozmawiając.
Niektórzy ludzie myślą, że mają dla każdego człowieka receptę - najlepszy scenariusz, według którego żyjąc, masz zapewnione szczęście. Ten, kto tak myśli, nie może przeżyć mojego życia od początku do końca za mnie, bo ono jest moje, więc mu go nie oddaję. Podobnie jak ja nie mogę, bo nie jest to ani moim chceniem, ani moim pragnieniem - przeżyć Twojego życia za Ciebie. Twoje życie jest Twoim, moje jest moim i gwarantuję, że nie chciałbyś się ze mną zamienić, jak ja nie chcę zamienić się z Tobą, żeby przeżyć to, co każde z nas - indywidualnie, już przeżyło. Mogę zechcieć razem z Tobą iść po nasze wspólne szczęście, ale też i intencja powinna być, jeśli jeszcze nie jest, wspólna. To może być trudne, to wymaga pewnej odwagi i wielkiego zaufania. To wymaga wiary, że znajdziemy się "właśnie tam, gdzie szczęściu nic nie grozi".
Moja modlitwa do Pana Boga, ostatnia tutaj, jest aktualna, bo po raz pierwszy od zawsze, teraz wiem, kogo i jak bardzo pragnę na dalszą wędrówkę razem. Nauczona cierpliwości od ziemskiego zastępcy mojego Taty, tym razem czekam z radością i wdzięcznością. Nie pytam jarzębiny, którego wybrać, bo już dawno jest wybrany. Przynosi mojemu sercu radość i pokój, kiedy mówi teraz, od czasu do czasu tylko do mnie - chciałem usłyszeć Twój głos.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz