Jest listopad czarny, trochę złoty,
nudne lustro trzyma w ręku ziemia,
w oknie domu płacze żal tęsknoty..
nie ma listów, listonosza nie ma..
Listonosza zasypały liście,
serc i trąbek złocista ulewa,
ach, przepadł gdzieś w zamęcie i świście
list-liść biały z kochanego drzewa..
/Maria Pawlikowska-Jasnorzewska/
a ja..
zastanawiam się i jeszcze nie wiem
gdzie jest ten list, ta prawda od Ciebie..
czasami widzę ją w Twoim staraniu
żeby wesprzeć świata święte pragnienie..
czasem widzę prawdę w Twoich oczach
smutek na ich dnie.. smutek w sercu..
hej! przecież w Tobie jest też
prawda o miłości, radości, pokoju..
wystarczy zechcieć nadać jej imię
i uwierzyć, że ta prawda
jest Twoja,
od początku do końca..
Hej...
Piotruś Pan, obudź się..
i nie oglądaj na nic..
Moja prawda nie musi być Twoją
Twoja prawda nie musi być moją.
..chyba, że chce..
wszystkiego wzajemnego..
..chyba, że..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz